Poszedłem po schodach do góry, na strych. Była tam masa przeróżnych szpargałów, w tym skrzynia z zabawkami i różnymi gadżetami. Była tam też mp3, która jak się okazało nawet działała. Schowałem ją do kieszeni i zacząłem szukać dalej. Zauważyłem wielką płachtę, pod którą znajdował się fortepian.
- Łał. - mruknąłem sam do siebie, usiadłem na stołku i przejechałem palcami po klawiszach.
Dźwięk był piękny, taki żywy. Po chwili zagrałem melodię którą nauczyła mnie mama.
?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz