Dziewczyny w końcu usnęły, jednak nie było tu Jodie. Przeszukałem cały dom, była na strychu, siedziała przy fortepianie ze spuszczoną głową.
- Hej, co jest? - usiadłem obok niej.
- A co jeśli nie wrócą...
- Wrócą. Nie martw się, wrócą. - powiedziałem pewnie i objąłem ją lekko.
?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz